Strona główna AUTOMOTIVE Elektrykiem i hybrydą nie wjedziesz na prom? Pierwszy armator podjął decyzję

Elektrykiem i hybrydą nie wjedziesz na prom? Pierwszy armator podjął decyzję

Po pożarze na pokładzie samochodowca Felicity Ace armatorzy z całego świata badają, z jakim ryzykiem wiąże się transport pojazdów elektrycznych drogą morską. Niedawno norweska linia promowa Havila Kystruten poinformowała, że nie będzie wpuszczać na pokład aut z napędem elektrycznym, hybrydowym i wodorowym. To o tyle ciekawe, że promy na tej linii mają zelektryfikowany napęd.

 
  • Armator obawia się, że w razie pożaru auta elektrycznego na pokładzie, załoga bez wsparcia z zewnątrz nie poradzi sobie z akcją gaśniczą
  • Zakaz przewozu aut elektrycznych i hybrydowych wprowadzono po analizie ryzyka przeprowadzonej przez firmę zewnętrzną
  • Prom, na który nie wolno wjeżdżać autami elektrycznymi ma na pokładzie gigantyczne baterie, które pozwalają mu kilkugodzinne rejsy w trybie elektrycznym

Tego się nikt nie spodziewał! Pierwszą linią, która ogłosiła, że ze względów bezpieczeństwa wstrzymuje przyjmowanie na pokład pojazdów elektrycznych, jest norweski przewoźnik Havila Kystruten. To o tyle dziwne, bo nie dość, że to właśnie Norwegia jest pierwszym europejskim krajem, w którym już teraz sprzedaje się znacznie więcej aut z napędem elektrycznym, niż pojazdów spalinowych, to jeszcze o samym armatorze było do tej pory głośno w kontekście promowania ekologicznych napędów.

Należący do Havila Kystruten prom Havila Capella może się poszczycić nagrodą Next Generation Ship Award (Statek Nowej Generacji), m.in. za wyjątkowy, niskoemisyjny napęd hybrydowy złożony z silników napędzanych LNG (skroplonym gazem ziemnym) sprzężonych z napędem elektrycznym zasilanym z gigantycznych akumulatorów o wadze 86 ton i o pojemności 6,1 megawatogodziny, które pozwalają na kilkugodzinne rejsy w trybie bezemisyjnym.

Na hybrydowym promie zabronili aut elektrycznych i hybrydowych

Być może właśnie ze względu na te rozwiązania techniczne (olbrzymi zapas gazu i gigantyczne akumulatory) przewoźnik podjął decyzję, o ograniczeniu ryzyka – na pokład mają być wpuszczane wyłącznie pojazdy z napędem spalinowym.

Według komunikatów cytowanych m.in. przez serwis specjalistyczny maritime-executive.com, armator, na podstawie analiz ryzyka wykonanych przez firmę zewnętrzną (Proactima AS) uznał, że z potencjalnym pożarem przewożonego na statku auta z napędem spalinowym załoga poradzi sobie przy użyciu dostępnych na pokładzie środków, natomiast uznano, że w przypadku pożaru auta elektrycznego, skuteczna akcja gaśnicza wymagałaby pomocy z zewnątrz, a taki pożar oznaczałby poważne ryzyko zarówno dla statku, jak i dla jego pasażerów.

 

Przewoźnik zaznacza, że jego statki są wyposażone w najnowsze systemy gaśnicze, ale nawet one w takich przypadkach mogą się okazać niewystarczające. Wskazano też, że wprawdzie statki są też wyposażone w akumulatory trakcyjne, ale są one zamontowane w odizolowanych od otoczenia, ognioodpornych pomieszczeniach wyposażonych w dodatkowe urządzenia gaśnicze.

Wnioski po pożarze i zatopieniu samochodowca – ubezpieczyciele ostrzegają

Bodźcem do przygotowania analiz ryzyka związanych z transportem morskim aut elektrycznych i akumulatorów do nich był niewątpliwie gigantyczny pożar samochodowca Felicity Ace na początku 2022 r., załadowanego tysiącami aut, w tym pojazdami elektrycznymi. Pożaru statku nie udało się opanować, jednostka zatonęła w okolicach archipelagu Azorów.

Na potencjalne ryzyka związane z transportem pojazdów elektrycznych uwagę zwróciła też firma Allianz Global Corporate & Specialty, która przeanalizowała szkody w transporcie morskim zgłoszone w ciągu ostatnich 5 lat. Z raportu Allianz wynika, że pożary statków są coraz większym problemem, a transport baterii litowo-jonowych, czy to zamontowanych w pojazdach, czy też osobno, jest czynnikiem zwiększającym ryzyko, a przede wszystkim utrudniającym ugaszenie ewentualnego pożaru.

Uwaga! To nie oznacza, że pojazdy elektryczne palą się częściej od aut spalinowych – z dostępnych statystyk wynika, że ryzyko pożaru jest wręcz w przypadku takich aut znacznie niższe. Problemem jest jednak to, że takie pożary gasi się znacznie trudniej niż pożary aut spalinowych – akcja gaśnicza trwa wielokrotnie dłużej, potrzeba też większych ilości środków gaśniczych.

Jedni zabraniają, inni montują ładowarki na pokładzie

Podczas kiedy na promach Havila wprowadzono zakaz przewozu elektryków, na jednostkach armatora TT-Line pływających między Szwecją, Litwą, Polską i Niemcami, montowane są stacje ładowania pojazdów elektrycznych! Tzw. „Green Ships” TT-Line wyposażone są w 32 Wallboxy, które podczas rejsów mogą ładować auta z mocą 40 kW (prąd stały) lub 11 kW (prąd zmienny).

Źródło: www.auto-swiat.pl


Warning: A non-numeric value encountered in /wp-content/themes/Newspaper/includes/wp_booster/td_block.php on line 997