FELIETON Z teczki szkodowej Tomka: „Podwyższone zaufanie społeczne”

Już dawno dla Państwa nic nie napisałem. Ale wydaje mi się, że nazbyt mocno nie tęskniliście. Koronawirus, puste półki w sklepach, ogólny zamęt w administracji tej szeroko rozumianej, no i panika wśród ludzi dały Państwu zapewne wiele atrakcji. Ale nie pozwolę abyście o mnie zapomnieli.

Jak w tytule: podwyższone zaufanie społeczne. Są zawody w naszym kraju, które ze względu na pewne przymioty osób je reprezentujących, takie jak chociażby wykształcenie, traktujemy z należną im powagą i szacunkiem. Myślę, że śmiało mogę tutaj napisać o lekarzach czy  prawnikach. Skupię się jednak na okolicach sali sądowej. Warsztatowcy, którzy podejmują wyzwania ubiegania się o godziwa zapłatę od płatników jakimi są towarzystwa ubezpieczeniowe zmuszeni są korzystać z pomocy sądów. Postępowanie cywilne czy gospodarcze, które obecnie są inicjowane cechuje kontradyktoryjność postępowania lub jak kto woli walka na argumenty w postaci dokumentów, przesłuchań świadków czy opinii biegłych. I tym ostatnim poświecę dzisiejszy felieton. Mam wielu znajomych, którzy są rzeczoznawcami w motoryzacji, wielu z nich oprócz codziennej pracy poświęca się i uzupełnia wiedzę. Będąc na szkoleniu dla techników oraz analityków danych wypadkowych pojazdów, poznałem wielu kompetentnych, bardzo dobrych fachowców w tej dziedzinie. Wielu wypełnia bardzo poważną misję jaką jest powoływanie ich jako biegłych sądowych. Jak zapewne wiecie, aby zostać biegłym, oprócz wykształcenia, praktyki, trzeba być wpisanym na listę biegłych przez właściwego prezesa sądu.  Ale jak już się uda przebrnąć wszystko ponosi się bardzo dużą odpowiedzialność za słowa, które się pisze w opinii. Aby Was już nie zanudzać przechodzę do konkretów. Jak zwykle to o czym piszę miało miejsce naprawdę, nie jest to ubarwiona czy też fabularyzowana wersja.

Przypadek I. Lublin

Po jednym ze szkoleń z prawidłowego kosztorysowania napraw, które organizujemy w Polskiej Izbie Motoryzacji, napisał do mnie jego uczestnik. Poprosił o analizę opinii przygotowanej do jednego z postępowań sądowych. ASO reprezentowane przez wydawać by się mogło „rasową” kancelarię adwokacką. Przeczytałem opinię zerknąłem w kosztorys. Chciałoby się napisać o Panu Biegłym: Marnypopisie. Kojarzycie zapewne z jakiego to filmu. Opinia na poziomie pozostawiającym niezwykle wiele do życzenia. Pomimo wstępu, że biegły przyjął „technologię naprawy producenta”, wymiana elementu na trwale połączonego, i już wiedziałem że będzie ciekawie. Brak użycia materiałów spawalniczych, brak konserwacji profili zamkniętych, brak odczytania i kasowania błędów po naprawie, brak jazdy próbnej po wykonanej naprawie, lakier 2 warstwy UNI (???), brak indywidualnego odchylenia lakierowania dla AZT ( gdzie technologia?), i tak naprawdę mógłbym jeszcze trochę … popisać o samej kalkulacji naprawy. Później poczytałem po raz kolejny o tym jak nasz biegły, jeden z 38 mln. zmanipulowanych obywateli RP przez dwie strony udowadniał (sic) że oznaczenia O,Q,P,PJ,Z części zamiennych to dyrektywa GVO…. Tak naprawdę nie mogę napisać co myślę, ponieważ używanie słów powszechnie uważanych za obraźliwe i obelżywe nie wchodzi w grę. Jednak ulżę sobie w sposób inny. Wtórny analfabetyzm techniczny wziął górę. I jakże to przykre czytać takie herezje to sobie nawet nie wyobrażacie. A wystarczyło napisać: 2005 rok, komunikat numer 5, wymienić wszystkich z nazwy, imienia i nazwiska i byłoby rzetelnie. Ale po co ?

Wróciłem ponownie do samej kalkulacji naprawy i coś mnie tak mocno jeszcze w niej ukłuło w oczy. Owszem ostemplowana była przez naszego biegłego, jednak w nagłówku były dane jakiejś firmy. Postanowiłem, że zadzwonię czy nasz Pan Biegły jest ich pracownikiem, jak to jest że pracuje na ich kluczu licencyjnym. Dzwonię i pytam o naszego „bohatera”. Zdziwienie moje sięgnęło zenitu kiedy się okazało, że i owszem znają pana i jest ich byłym od dwóch lat pracownikiem! Kurcze jaki wątek sensacyjny nam się zrodził. Biegły sądowy pracujący na kluczu swojego byłego pracodawcy. Co za świat…..

Przypadek II. Kalisz

Kolejny przedsiębiorca przesłał opinię wydaną przez biegłego sądowego. Nic nowego czego by już nie było powyżej. Kiepska kalkulacja naprawy, wykonana na kluczu licencyjnym przedsiębiorstwa. Zadzwoniłem na numer telefonu podany w nagłówku (kalkulacji oczywiście). Telefon odebrał jak się okazało serwisant, który nie ukrywał irytacji. Otóż okazało się, że program jest używany na co dzień przez serwis samochodowy do kalkulowania kosztów napraw ale i przez trzech kolegów biegłych. Dwóch to biegli sądowi jeden skarbowy. Ich trzech i ona tzn. kiepsko przygotowana kalkulacja naprawy. Ale dość uszczypliwości. Załączona przez Pana Biegłego kalkulacja naprawy nawet nie była podstemplowana przez żadnego biegłego, ale wiecie co mi jeszcze powiedział wcześniej przywołany pracownik serwisu? Wkurza go, że wzywany jest do sądu i to często, bo jego nazwisko jest w nagłówku. A to ciekawe pomyślałem. Jednak kolejna ciekawostka specjalnie dla Was. Biegły także miał wskazać ŚREDNIĄ stawkę Rbh dla regionu. Skąd się to bierze? Jaka średnia? Regionu? Nie wiem czy była to teza dowodowa którejś ze stron ale pamiętajcie: każdy serwis ma indywidualną stawkę Rbh! I tyle! Cytuję eksperta PIM Macieja Brzezińskiego: „Jak wychodzę z psem na spacer to średnio mamy trzy nogi?”. Ale biegły zamiast to pięknie opisać, wyjaśnić wiecie co zrobił? Wyliczył średnia stawkę Rbh. Ale w jak finezyjny sposób. Czytajcie z uwagą. Otóż naprawa pojazdu miała miejsce w 2019 roku, a Pan biegły wskazał stawkę załączając artykuł opublikowany w 2017 roku w…… trzymajcie się! Wwwwwwwwwwww „Monitorze Ubezpieczeniowym!” O niechby głupota ludzka się unosiła to ten biegły by zagrażał ruchowi lotniczemu co najmniej! Co za świat, o tempora o mores! Słów mi brak na takie zachowania. Aaaa – byłbym zapomniał. Jako załącznik do opinii Pan Biegły załączył kserokopię tegoż artykułu.

Obydwa przypadki przedstawiłem (ale nie tylko te)  zarządowi Polskiej Izby Motoryzacji, i reakcja mogła być tylko jedna. Zajmiemy się tymi nieprawidłowościami i ludźmi, którzy je produkują. Branża i tak jest mocno doświadczana przez płatników. Biegły sądowy – osoba o podwyższonym zaufaniu społecznym, gdzie jej opinie maja być rzetelne, profesjonalne, bezstronne na wysokim poziomie. A co mamy? Mamy się bronić przed kolejnymi szamanami.

Będę Państwa informował o naszych krokach w opisanych sprawach. Proszę także o przesyłanie opinii biegłych, które według Państwa nie są rzetelne na adres: pimsygnaly@gmail.com postaramy się pomóc.

Z eksperckim pozdrowieniem:

Tomasz Szydlak

Polska Izba Motoryzacji.