FELIETON: z teczki szkodowej Tomka: „Grupa Śląsk”: co by było gdyby znieśli cesje czyli „naprawa” w cenie 50 ml lakieru do paznokci

Jak pewnie Państwo pamiętacie, z początkiem roku doszło do niemałych niepokojów w branży nie tylko motoryzacyjnej. Na pomysł „genialny” wpadł ktoś aby cesję bądź, jak kto woli przelew wierzytelności wyeliminować z rynku napraw bezgotówkowych, ale i nie tylko. Konsolidacja środowisk sprawiła, że do nieszczęścia, na szczęście nie doszło. Mało tego: branża zaczyna się konsolidować. Również z korzyścią dla poszkodowanych.

Jakiś czas temu poznałem grupę przedsiębiorców, która towarzystwom ubezpieczeniowym się nie kłania. I gdyby nie oni, wiele spraw czy też wielu poszkodowanych byłoby w przysłowiowych krzakach. Ale do petitum, tzn. do sedna. Otóż jeden z naszych kolegów przysłał nam zdjęcie i wycenę przygotowaną przez „niebiesko – białych”, i zapewniam Was że nie chodzi tutaj o klub piłkarski. Szkoda jak szkoda. Auto niezwykle popularne, uszkodzenia pozwalające na eksploatację pojazdu. Poszkodowana zgłosiła szkodę i na oględziny w swoim rumaku przybył rycerz, wyposażony w swoje profesjonalne: zabawki, wiedzę i wiedzę? O kurcze – coś mi się chyba…. pomyliło. W każdym razie jak wynika z relacji zainteresowanej strony w „coś” tam wyposażony był. Jak przystało na profesjonalistę reprezentującego profesjonalistę popstrykał, pomierzył, pooglądał i zapewne policzył. Po tym co mu wyszło śmiem twierdzić, że zastosował co najmniej ten wzór: 2x sinus 5 – 7 cotangensów z 15 podzielone przez 3,14 znaczy pi x (a x b) + 23 % VAT = 72,85 polskich złotych. Nie pytajcie mnie jak to wyliczyłem, moja sześcioletnia sąsiadka powiedziała, że tak jest dobrze i tego się trzymajmy. W każdym bądź razie uszkodzenie wygląda tak:

Niby nic i jakby to strażak powiedział: „owad błonkoskrzydły za nisko przelatywał”. Nasza bohaterka – poszkodowana, pewnie nie spodziewałaby się takiego obrotu sprawy. Otrzymała wyliczenie szkody. Myślę, że niewiele brakowało a zeszłaby z tego świata. Bardziej ze zdziwienia, (bo ja jak to zobaczyłem to o mało ze śmiechu nie padłem). Niestety to prawda, pomimo że mamy tę mądrość ludową: „nie śmiej się dziadku z cudzego…” itd. Ale pomyślcie sobie tylko co musiała czuć ta Pani widząc taki dokument:

Tego już się z delikatnością słów nie da opisać. Pozostaje ubolewać, że instytucja, która przez długie lata była synonimem rzetelności i zaufania budowanego w oczach naszych rodziców i dziadków, czy też odwrotnie, obecnie potrafi tak traktować osoby poszkodowane. Zastanawia mnie kolejny element tej jakże ciekawej układanki. Zastanawiam się, który z tych 1200 warsztatów współpracujących w ramach sieci naprawczej naprawi tę szkodę z zachowaniem chociażby minimum zabiegów? Technologicznych? A może profesjonalista ubezpieczyciela wyliczył …. nie to też za mało. Pewnie się zastanawiacie co miałem na myśli? Lakier do paznokci. Znalazłem taki za 7 zeta ale i po 180 zł są……. za 100 ml. To ile potrzebowalibyśmy na taką szkodę?

Ale jest jeszcze inna ważna niezwykle sprawa. Poszkodowana zwróciła się do niezależnego warsztatu o pomoc, którą otrzymała dlatego, że są jednak ludzie, którzy walczą w imieniu poszkodowanych o sprawiedliwość, by ci mogli spać spokojnie. A tak niewiele brakowało aby naprawy bezgotówkowe wykonywane przez niezależne serwisy stały się rozdziałem w książce od historii….

Szanowni Czytelnicy, szanujcie swoje warsztaty! Warsztaty szanujcie siebie i walczcie o swoje! Z pozdrowieniami dla Grupy Śląsk.

O tym także porozmawiamy w dniach 10-11 grudnia 2019 roku, na Łączyny 5 w Warszawie, na XIV Dyskusyjnym Forum Ubezpieczeń Komunikacyjnych. Zapraszamy do dyskusji! (www.forumubezpieczen.com)

Tomasz Szydlak

Ekspert Polskiej Izby Motoryzacji