FELIETON: z teczki szkodowej Tomka: „….aaa, kotki dwa…. O! przepraszam – przypadki dwa w jednej szkodzie”

Do napisania tego felietonu skłoniła mnie informacja na stronach ubezpieczyciela z Trójmiasta, opisująca ich dokonania w 2019 roku, w tym ilość nagród jaką zdobyli w poszczególnych kategoriach działalności (czy też sami sobie je wręczyli), i niezliczonej w roku ubiegłym ilości sukcesów.

Czytając te doniesienia przecierałem oczy ze zdumienia, przemywałem płynem do oczu, czytałem przez lupę …. i wciąż nie wierzyłem w to co czytam. Przez chwilę poczułem się jak w Kraju Rad, na zmianę z pobytem w Korei Północnej, po to by na koniec z Baryką Cezarym z „Przedwiośnia” Żeromskiego zamienić się miejscami. Tak tam pięknie wszystko było napisane… Ale ani słowa o ilości reklamacji, przegranych sprawach sądowych, statystykach niezadowolonych klientów, złorzeczących poszkodowanych pozostawionych bez żadnej pomocy.

Mam z ich udziałem bardzo ciekawą sprawę, z cyklu tych „innych”, tzn. ciekawa taka nie była jak do mnie wpłynęła, ale z czasem sytuacja się rozwinęła, o i to Wam drodzy czytelnicy przedstawić ją – znaczy sprawę chcę.

Na terenie państwa członkowskiego Unii Europejskiej, a dokładnie Niemiec doszło do zdarzenia z udziałem dwóch pojazdów. Dla ułatwienia dodam, że poszkodowany to srebrny sedan a parametrów pojazdu sprawcy niestety nie znam. Ale był to pojazd osobowy. Do zdarzenia doszło na parkingu, gdzie pojazd poszkodowanego posiadał tablice niemieckie, natomiast pojazd sprawcy posiadał polskie tablice a ubezpieczony był u „profesjonalistów” z Trójmiasta. Podczas wysiadania pasażer pojazdu na rodzimych naszych blachach otwierając z impetem drzwi uderzył w pojazd na blachach niemieckich. Uczestnicy zdarzenia, spisali oświadczenie i rozstali się w pokoju i spokoju. Poszkodowany przystąpił do procesu likwidacji szkody według przepisów kraju na terenie, którego doszło do szkody. Jako, że istniało w pełni uzasadnione podejrzenie, iż wysokość szkody przekroczy 750 €, nasz poszkodowany udał się (i słusznie), do niezależnego rzeczoznawcy celem przygotowania kosztorysu naprawy. Kosztorys na kwotę 1 400 € wraz ze zdjęciami i opisem uszkodzeń oraz z fakturą na 75 € za wykonaną usługę przekazany został poszkodowanemu. Ten w pełni nadziei, że we wszystkich krajach UE jest: taka sama?, identyczna?, na wysokim poziomie? (wybierzcie sobie proszę odpowiednią wersję) procedura, przesłał dokumentację polskiemu ubezpieczycielowi sprawcy. I ruszyła maszyna powoli, ospale i toczy się, toczy procedura ubezpieczyciela …. ale czy doskonale?

Korespondencja ubezpieczyciela o mało nie doprowadziła do nieszczęścia… Dosłownie. Otóż ubezpieczyciel szkodę przeliczył  na swoich zasadach, stawkach i zgodnie z prawodawstwem polskim, szkodę wyceniając na 530 zł !!!  Poszkodowany oniemiał i zaczął szukać pomocy, na szczęście nie medycznej. Z tzw. polecenia trafił do nas. Bez większego zdziwienia przyjęliśmy zlecenie i nastąpił kontakt z TU. Po tygodniach kilku, przyszła kolejna wiadomość z TU, że odmawiają wypłaty, ponieważ w zaistniałych okolicznościach zgodnie z ustawą o ubezpieczeniach obowiązkowych i UFG odszkodowanie nie przysługuje…. Kurcze, Marny – popisie (czytaj pracowniku TU), coś ty popisoł ?

Otóż zacznijmy od początku, to jest z naszego podwórka. Art 87 konstytucji mówi:

  1. Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia.
  2. Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są na obszarze działania organów, które je ustanowiły, akty prawa miejscowego.

Jako, że ratyfikowaliśmy takowe umowy, to naszym obowiązkiem jest je respektować, przestrzegać. I tak, poszkodowanemu na terenie Niemiec przysługują następujące roszczenia: zwrot środków za naprawę pojazdu, przygotowanie kalkulacji przez niezależnego rzeczoznawcę, ryczałt za pojazd zastępczy (nawet jeżeli z niego nie korzystał), ryczałt za poświęcony na likwidację szkody czas, tj. oględziny, telefony, przejazdy czy też pisanie maili.

Nasi „profesjonaliści” orzekli, że nic mu się nie należy od nich, ponieważ szkoda została wyrządzona przez pasażera, a to nie podlega ochronie ubezpieczeniowej i niech sobie poszkodowany tam u tego, no pasażera pieniędzy szuka. Przeglądając po raz kolejny tę teczkę zastanawiałem się czy jest to: tępota, głupota, wtórny analfabetyzm, a może celowe działanie mające na celu niekorzystne rozporządzenie mieniem w postaci pieniędzy Poszkodowanego? Dla mnie głupoto – herezje popisane przez TU nie mają znaczenia. Po prostu już je poznałem. Tylko co mają myśleć, robić, poszkodowani, którzy nie mają profesjonalnego wsparcia?

Szanowny Panie Ubezpieczycielu z Trójmiasta: 15 listopada 2018 r. Trybunał Sprawiedliwości wydał wyrok w sprawie C-648/17 (BTA Baltic Insurance Company AS przeciwko Baltijas Apdrošināšanas Nams AS), w którym orzekł, iż: […] zakresem pojęcia „ruchu pojazdów” […] jest objęta sytuacja, w której pasażer stojącego na parkingu pojazdu, przy otwieraniu drzwi tego pojazdu, uderzył i uszkodził stojący obok pojazd. Chyba jaśniej się już nie dało? Prawda? A teraz zerknij na przytoczony wyżej art.87 par 1 konstytucji RP.   

Na pewno poinformuję czytelników jak ta historia się skończy, ale … jedna z ciekawych historii już się skończyła. Otóż jakiś czas temu pisałem miłym czytelnikom o szkodzie powstałej z winy palącego się ale stojącego na parkingu pojazdu. Ci sami „profesjonaliści” z Trójmiasta twierdzili, iż pojazd, który zainicjował zdarzenie w wyniku zwarcia instalacji elektrycznej nie był w ruchu „bo mu się koła nie kręciły” dlatego odszkodowanie właścicielowi zaparkowanego obok pojazdu nie przysługuje. Próbowaliśmy przed procesowo wyjaśnić „Profesjonalistom”, że są w błędzie. Nie chcieli czytać, słuchać dobrych rad. Sąd Rejonowy w Staszowie uznał, że mamy rację. Do odszkodowania za pojazd doszły koszty sądowe, odsetki i ciągle malejący prestiż.

A wystarczy czytać ze zrozumieniem przepisy, być na bieżąco z nowelizacjami, zapoznawać się z prawem międzynarodowym a nie kopiować treści i stosować je wszędzie gdzie się kliknie.

W nowym 2020 roku życzę: poszkodowanym wytrwałości, a towarzystwom ubezpieczeniowym mniej pazerności a więcej mądrości.

Z eksperckim pozdrowieniem:

Tomasz Szydlak –  Polska Izba Motoryzacji