Stellantis nie jest obecnie w najlepszej kondycji, więc kadra zarządzająca musi podejmować działania, które odwrócą niekorzystną dla grupy tendencję. Teraz koncern ogłosił swój nowy plan strategiczny, który zamierza zrealizować do roku 2030. Zgodnie z nim producent ograniczy rolę części swoich marek i rozszerzy współpracę z chińskimi konkurentami.
Stellantis ma sporo problemów, a najlepiej świadczy o tym strata netto 22,3 mld euro w 2025 roku. Marka ma zbyt rozbudowane portfolio marek, ponadto zmaga się z rosnącą konkurencję ze strony chińskich brandów. Przed nowym szefem grupy, Antonio Filosą, stoi spore wyzwanie, by odbudować pozycję koncernu i zwiększyć zyski.
Krokiem w tym kierunku ma być nowa strategia, którą Stellantis zamierza się zrealizować do 2030 roku: "FaSTLAne 2030". Jej założenia to m.in.: "skuteczniejsze zarządzanie unikalnym portfolio marek", "inwestycje w globalne platformy, układy napędowe i technologie", "partnerstwa uzupełniające kluczowe kompetencje" czy "optymalizacja struktury produkcyjnej".
Nowe główne marki Stellantisa. Co z Citroenem i Oplem?
Stellantis zrzesza aż 15 marek, co naturalnie sprawia, że często rywalizowały o tych samych klientów. W związku z tym w ramach nowej strategii producent stworzył nową hierarchię marek. W pierwszym "koszyku" znajdować się będą marki globalne. Znajdziemy tam Fiata, Peugeota, Jeepa i Ram. Dodatkowo znalazła się tam jednostka biznesowa Pro One, zajmująca się pojazdami użytkowymi. Przedstawiciele firmy podkreślają, że aż 70 proc. przewidzianych w planie inwestycji zostanie skierowanych właśnie do tego grona. Zaskoczeniem może być kluczowa pozycja Fiata, który w ostatnich latał dotknięty był raczej stagnacją, przynajmniej w Europie.
W kolejnym "koszyku" znajdą się marki o znaczeniu regionalnym. Tutaj ulokowano: Chryslera, Dodge'a, Citroena, Opla (Vauxhalla) i Alfę Romeo. Jak stwierdzono, każda z nich "posiada silną pozycję na swoich rynkach" i korzystać będzie z tych samych globalnych rozwiązań. Jednocześnie wzmacniana ma być odrębność tych brandów. W skrócie oznacza to, że każda z firm skupi się przede wszystkim na swoich rodzimych rynkach.
Na trzecim poziomie w hierarchii znajdzie się natomiast Lancia i DS, które mają być "markami specjalistycznymi", działającymi głównie w swoich krajach. Dodatkowo Lancia będzie zarządzana przez Fiata, a DS przez Citroena. Tym samym historia tego drugiego brandu zatacza koło po tym, jak w 2014 r. została wydzielona właśnie z Citroena. Z kolei Lancia od 1969 roku należała do koncernu Fiata.
Nie do końca znana jest natomiast przyszłość Maserati. Warto przypomnieć, że jakiś czas temu pojawiały się doniesienia, jakoby Stellantis zamierzał sprzedać włoską markę. Obecnie zadeklarowano jedynie, że grupa zamierza wprowadzić dwa nowe modele segmentu E, ale szczegółowy plan zostanie przedstawiony dopiero w grudniu 2026 r. w mateczniku marki, czyli w Modenie.
Czy Stellantis będzie miał nowe silniki?
Jeśli chodzi o globalne platformy, układy napędowe czy innego rodzaju nowe technologie Stellantis zamierza zainwestować 24 mld euro w rozwój tych gałęzi swojej działalności.
Zadeklarowano, że do 2030 roku połowa globalnego wolumenu produkcji rocznie będzie opierać się na trzech globalnych platformach, w tym na całkowicie nowej STLA One (ma obejmować segmenty B, C i D). Dodatkowo Stellantis zapowiedział, że poszerzy swoją ofertę napędową o nowe hybrydy, ale też napędy elektryczne i silniki spalinowe.
Stellantis będzie rozwijać współpracę z chińskimi markami
Stellantis zamierza jednak rozwijać współpracę z innymi producentami, także z firmami z Chin. Oczywiście kontynuowane będzie partnerstwo z Leapmotorem. Firma z Państwa Środka ma produkować swoje pojazdy w hiszpańskich zakładach koncernu znajdujących się w Saragossie i Madrycie.
Grupa zamierza również rozwijać swoją współpracę z Dongfengiem. W ramach spółki joint venture DPCA produkowane mają być dwa modele Peugeota oraz dwa Jeepa przeznaczone na rynek chiński "oraz inne regiony". Z europejskiego punktu widzenia ważne są również plany utworzenia innej spółki joint venture z Dongfengiem w celu m.in. "współdzielenia mocy produkcyjnych" w fabryce we francuskim Rennes. W skrócie oznaczałoby to, że Stellantis udostępni kolejną fabrykę Chińczykom.
Ale firma chce rozwijać swoją współpracę także z innymi producentami. Partnerstwo z grupą Tata ma służyć rozwijaniu działalności w regionach Azji i Pacyfiku, Bliskiego Wschodu, Afryki i Ameryki Południowej. We współpracy z Jaguar Land Rover firma planuje natomiast "zbadać synergie w zakresie rozwoju produktów i technologii w Stanach Zjednoczonych".
Stellantis odda fabryki Chińczykom. I będzie odświeżać auta używane
Stellantis od pewnego czasu boryka się z nadwyżkami mocy produkcyjnych w Europie, w związku z czym w ramach nowej strategii zamierza zoptymalizować również tę kwestię. Na Starym Kontynencie zamierza się zmniejszyć moce produkcyjne o ponad 800 tys. sztuk poprzez przekształcenia zakładów - przykładowo fabryka we francuskim Poissy ma pod koniec 2028 r. zakończyć produkcję samochodów i stać się centrum recyklingu i renowacji samochodów używanych.
Stellantis zamierza rozwijać również udostępnić swoje fabryki także innym, wspomnianym już chińskim firmom. Dzięki takim działaniom wykorzystanie mocy produkcyjnych ma wzrosnąć z 60 do 80 proc. w 2030 roku.
Źródło: motoryzacja.interia.pl