FELIETON: z teczki szkodowej Tomka: stawka roboczogodziny jak bumerang wraca.

Ubiegły rok był dość intensywny jeżeli chodzi o działania edukacyjno – informacyjne Polskiej Izby Motoryzacji oraz Partnerów. Szkolenia, setki telefonów, tysiące maili, niezliczone rozmowy osobiste. Na koniec, podsumowanie – XIII Dyskusyjne Forum Ubezpieczeń Komunikacyjnych. Tak proszę Państwa to już historia. Tyle, że mnie osobiście na lekcjach historii powtarzali jak mantrę aby wnioski z niej wyciągać. Jednak do sedna.

Jak Państwo wiecie już doskonale, od poszkodowanego zależy sposób naprawienia szkody z polisy OC sprawcy. Od tak krótko. Niezależnie od tego czy: poszkodowany zechce naprawić samochód czy też sprzeda uszkodzony, przysługuje mu pełna kwota odszkodowania. Cóż taką mamy pogodę i …. prawo. Jednak w przypadku naprawy bezgotówkowej, gdzie warsztat bądź serwis rozpoczyna swoje działania zaczynają się dziać ciekawe rzeczy. Jedną z nich jest stawka roboczogodziny za prace blacharsko – lakiernicze.

Wielokrotnie powtarzaliśmy, że przedsiębiorcy dokładają do napraw z innych elementów likwidowanej szkody. Czy to marży z części zamiennych, czy też środków za wynajem pojazdu zastępczego. Z czego to wynika? O tym zaraz. Obecnie na rynku znaczna część warsztatów stosuje stawkę między 100 a 130 zł netto za roboczogodzinę. Po odliczeniu 18% podatku dochodowego daje to kwoty rzędu 82 a 106,60 zł netto za wyżej wielokrotnie wspomnianą już roboczogodzinę. Z tego co nam „zostało” po odliczeniu podatku, dochodzą wynagrodzenia pracowników (opodatkowane z resztą), składki ZUS, i wiele jeszcze innych danin, opłat, kosztów. I może ktoś mi napisze że „coś” mu zostanie z tej kwoty? Nie. Na pewno nie. W takim razie – „żeby zostało trzeba gdzieś zakręcić”. Bądźmy szczerzy, matematykę mamy jednakową dla wszystkich.

Opracowanie Rzecznika Finansowego sprzed 10 lat (link do pobrania: https://mu.rf.gov.pl/61/art-3.html)

„Stawki za roboczogodzinę na polskim rynku usług motoryzacyjnych.
Z analizy wysokości stawek za roboczogodzinę prac blacharskich i lakierniczych przedstawionej w prezentacji M. Mankiewicza „Stawki za roboczogodzinę w warsztatach samochodowych”, DEKRA Polska Sp. z o. o., prezentacja przedstawiona podczas 4. Forum Ubezpieczeń Komunikacyjnych w dniu 26 marca 2009 r. wynikają następujące kwoty: warsztaty nieautoryzowane – od 80 do 100 zł netto, warsztaty autoryzowane – od 120 do 125 zł netto. Zestawienie wysokości stawek za roboczogodzinę w poszczególnych województwach w warsztatach zrzeszonych w organizacjach rzemieślniczych Związku Rzemiosła Polskiego pozwala określić stawki następująco: stawka minimalna, średnia dla wszystkich województw – 85 zł netto, stawka maksymalna, średnia dla wszystkich województw – 174 zł netto. Po przeanalizowaniu stawek stosowanych przez zakłady ubezpieczeń w kosztorysach napraw w przypadku szkód częściowych można zauważyć, iż stawki za roboczogodzinę zawarte w kosztorysach opracowywanych przez zakłady ubezpieczeń nie mają żadnego uzasadnienia w realiach rynkowych.”

Co tu dużo pisać. Po dziesięciu latach od tamtych wydarzeń nie wszyscy mają dziś takie stawki! Dla przykładu. Jeden z serwisów, który obsługuję stosował stawkę 130 zł netto. Ktoś powie: nieźle. Otóż nie, ponieważ okazało się, że kwota ta stanowi rzeczywisty koszt robocizny ale bez ZYSKU! Razem z zyskiem wyszło im 165 zł netto. Przykład drugi. Kolejny warsztat zdecydował się na przeliczenie stawki. I wiecie Państwo co się okazało? Stosowali 120 zł netto. Ile im wyszło? A jakże – 150 zł netto roboczogodzina. Rozumiem, że trzeba będzie bronić swoich racji w sądzie. Ale tak trzeba! Walczyć o swoje bo nikt Wam przedsiębiorcy, za darmo nic nie da!

A teraz znów ciekawy fragment ze strony Rzecznika Finansowego (link: https://rf.gov.pl/publikacje/artykuly-pracownikow-iwspolpracownikow/Urszula_Borowiecka___Jakie_stawki_za_roboczogodziny_zobowiazany_jest_zwrocic_poszkodowanemu_zaklad_ubezpieczen______tend__21144 )

„Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 13 czerwca 2003 r. (sygn. akt III CZP 32/03, OSNC 2004, nr 4, poz. 51) stwierdził, iż koszty przysługujące w ramach odszkodowania z tytułu odpowiedzialności cywilnej za uszkodzenie samochodu muszą być niezbędne i ekonomicznie uzasadnione z uwzględnieniem jednak cen występujących na lokalnym rynku. W swoich rozważaniach Sąd Najwyższy podkreślił, że ,,Nie ma (…) znaczenia fakt, że ceny te odbiegają (są wyższe) od cen przeciętnych dla określonej kategorii usług naprawczych na rynku. Jeżeli nie kwestionuje się uprawnienia do wyboru przez poszkodowanego warsztatu samochodowego mającego dokonać naprawy, miarodajne w tym zakresie powinny być ceny stosowane właśnie przez ten warsztat naprawczy. Przyjęcie cen przeciętnych dla określenia wysokości przysługującego poszkodowanemu odszkodowania, niezależnie od samej metody ich wyliczania, która może być zróżnicowana, nie kompensowałoby poniesionej przez poszkodowanego szkody, gdyby ceny przyjęte w warsztacie naprawczym były wyższe od przeciętnych„.

Otóż biegli sądowi często stosują tzw. uśrednienie stawek, które jak już widzicie jest sprzeczne z doktryną orzeczniczą. Nie dawajcie się wrzucać do jednego worka z tzw. „garażowcami” i „stodołowcami”.

Ponadto, dlaczego warto jest mieć indywidualnie wyliczoną stawkę roboczogodziny?

Otóż mocno pomaga ona w pertraktacjach z towarzystwami ubezpieczeniowymi, jeżeli mamy podpisane umowy współpracy z nimi. No i jeszcze jedno.

Szanowni Państwo, jeżeli TU płaci 90 zł netto poszkodowanemu bez naprawy samochodu (i postępowania sądowego), dodatkowo zwracając koszty prywatnej kalkulacji, to w komentarzach napiszcie mi proszę: dlaczego nie wyliczacie sobie stawek indywidualnych roboczogodzin i nie stosujecie rekomendacji OMRT? Czyżby ruszył program „Warsztat 500+” do każdej naprawy i na pieniądzach Wam Kochani nie zależy?

Poniżej namacalny dowód: decyzja wraz z kalkulacją.

Z eksperckim pozdrowieniem,

 

Tomasz Szydlak, Ekspert PIM

P.S. W Nowym 2019 Roku życzę Państwu zdrowia – bo najważniejsze, wytrwałości i kalkulatora w dłoni!