FELIETON: z teczki szkodowej Tomka „Słów kilka o „strzyżeniu” klienta czyli wypłaty odszkodowań w wykonaniu polskim….

Niedawno w moje ręce dostała się decyzja jednego z wiodących rodzimych ubezpieczycieli. Dotyczyła ona, a jakże wypłaty odszkodowania z polisy OC komunikacyjnego sprawcy zdarzenia. Może nie byłaby nazbyt interesująca gdyby nie jeden, a raczej trzy z jej akapitów:

„Koszty powyżej tej kwoty, uznajemy za nieuzasadnione, ponieważ zgodnie z prawem*, jesteśmy zobowiązani do pokrycia jedynie realnych kosztów – nie kosztów najwyższych. Poszkodowany ma natomiast obowiązek podjąć najbardziej ekonomiczne rozwiązania, aby zlikwidować następstwa szkody.”

Zaintrygowała mnie ta gwiazdka. Idąc jej tropem, na końcu decyzji, przeczytałem: *art. 361 § 1 i 2 kodeksu cywilnego i art 16 ust 1 pkt2 ustawy z dnia 22 maja 2003 roku o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczeń Komunikacyjnych. Przywołany artykuł kodeksu cywilnego brzmi tak:

Art. 361. §1. Zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła.

  • 2. W powyższych granicach, w braku odmiennego przepisu ustawy lub postanowienia umowy, naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono.

Wczytałem się także w przywołany zapis art 16 ustawy o UFG i PBUK. Nic w nim nie znalazłem takiego o czym pisze, w mojej ocenie świadomie wprowadzając w błąd poszkodowanego ubezpieczyciel – profesjonalista.

Ponownie zająłem się samą decyzją i oprócz adresu warsztatu naprawczego, do którego kierowany był poszkodowany przez ubezpieczyciela sprawcy i mocno zaniżonej kwoty odszkodowania już nic mnie nie zainteresowało.

Ale czy tak to ma naprawdę wyglądać? Otóż nie. Wejdźmy w rolę poszkodowanego.

Problem pierwszy – zdarzenie. Problem drugi proces likwidacji szkody, bo przecież jeżeli nie ma doświadczenia w tej materii a ktoś kto się na tym zna nie pomoże, zostaje rozgoryczenie i smutek.

Do tego w jednym piśmie kolejne podstawy do i rozgoryczenia jak przytoczona wyżej decyzja.

Kwota za którą nie naprawi się auta, i niezrozumiałe artykuły i paragrafy. I adres warsztatu z adnotacją że to tam masz naprawiać. Ale czy takie działanie jest słuszne ? Otóż jak najbardziej ….. nie.

Ubezpieczyciel z pozycji siły wręcz nakazuje określone działanie. Nie będę się rozwodził z punktu widzenia prawa jak to wygląda i co o tym myślę. Jedynie krótki zapis z kodeksu cywilnego, ale dosłownie dwa artykuły dalej niż ten przytoczony przez ubezpieczyciela:

Art. 363. §1. Naprawienie szkody powinno nastąpić, według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej. Jednakże gdyby przywrócenie stanu poprzedniego było niemożliwe albo gdyby pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu.

  • 2. Jeżeli naprawienie szkody ma nastąpić w pieniądzu, wysokość odszkodowania powinna być ustalona według cen z daty ustalenia odszkodowania, chyba że szczególne okoliczności wymagają przyjęcia za podstawę cen istniejących w innej chwili

Jak widać ubezpieczyciel nie ma najmniejszego prawa wymuszać na nas formy naprawienia szkody. To do nas należy wybór czy auto naprawimy czy też należą się nam pieniądze ale w pełnej kwocie. Nie możemy również stać się zakładnikami działań ubezpieczyciela. Poszkodowanemu nie można narzucać miejsca, w którym ma naprawić samochód, ani też z której wypożyczalni ma dostać pojazd zastępczy.

Skąd wynikają takie praktyki?

Otóż liczy się wynik finansowy. Ubezpieczyciele to instytucje finansowe, które mają wypracowywać zyski. Poszukuje się ich w kieszeniach kierowców ubezpieczających swoje samochody, ale i w kieszeniach poszkodowanych. Nie dajmy nabijać się w przysłowiową butelkę, ale konsekwentnie dążmy do pełnej kompensacji wyrządzonej nam szkody. Nie bójmy się konsultować, pytać. W dużej mierze to od nas zależy w jaki sposób zostanie nam zlikwidowana szkoda i wypłacone odszkodowanie.

Badania przeprowadzone na podstawie likwidowanych przez nas szkód wykazały iż ubezpieczyciele wypłacają średnio od 24 do 30% należnego nam odszkodowania.

Pamiętajmy, że nie mając kontroli nad przebiegiem likwidacji szkody nie mamy pewności czy użyte podczas naprawy części zamienne posiadają stosowne homologacje, za których posiadanie w przyszłości to my jesteśmy odpowiedzialni, czy też nasz samochód został naprawiony zgodnie z technologią przewidzianą przez producenta samochodu.

Ale te aspekty przybliżymy Państwu w następnym felietonie.

Ze swojej strony, wszystkim poszkodowanym życzę dużej wytrwałości w kontaktach z ubezpieczycielami.

Z Pozdrowieniami,

Tomasz Szydlak, Ekspert PIM

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł38 procentowy wzrost Grupy PSA
Następny artykułTomasz Szydlak