FELIETON: z teczki szkodowej Tomka: Odpowiedź na reklamację, „ponowna analiza dokumentacji szkodowej”

Na wstępie muszę przeprosić moich czytelników. Dlaczego ? A no dlatego, że obiecałem sobie, że felieton będzie co czwartek. Ale z terminami różnie bywa. Dziś jednak dostałem bardzo ciekawą decyzję i jestem po niezwykle mało produktywnej rozmowie z Panią Likwidator towarzystwa ubezpieczeniowego z …… z bardzo popularnego miejsca w Polsce, bo znad morza! Z tak rażącą niekompetencją oraz brakiem wiedzy nie spotkałem się już bardzo długo….Opcje są dwie: wtórny analfabetyzm lub socjotechnika ze szkoleń. Choć nie bez znaczenia pozostaje technologia i „kopiuj”, „wklej” szablonów ze szkoleń.

Ale, ale…… już opisuję stan faktyczny.

Poszkodowany brał udział w kolizji. Sprawca zdarzenia sprawiedliwie obdzielony mandatem karnym przez WRD KMP. Oględziny, kalkulacja, błędnie wyliczona wartość pojazdu na dzień szkody, nabywca przyjeżdżający dłuuuggggooooo po wygranej aukcji nie odbiera pozostałości. Pisząc krótko: szkoda całkowita. Poszkodowany korzysta z pojazdu zastępczego. Umowa, cesja, faktura, oświadczenie, wędrują do Pani Likwidatorki Justyny Sz. z wiodącego towarzystwa ubezpieczeniowego działającego na terenie Polski (trzy znaki handlowe). Pani myśli, myśli, i skopiowała tekst z szablonów.  Wyszło jej to co najmniej mało profesjonalnie (oczywiście w mojej ocenie).

Poszkodowany w szkodzie komunikacyjnej likwidowanej z polisy OC sprawcy dostał propozycję nie do odrzucenia. Auto zastępcze przy prowadzonej działalności gospodarczej od towarzystwa ubezpieczeniowego. Rozmowa ze wskazanym podmiotem wykazała, iż będzie to max. 10 -14 dni. Hmmmm, coś tu chyba jest nie tak!. Poszkodowany skorzystał jednak z niezależnego dostawcy tej usługi, jakich jest wielu na naszym rynku. Pierwsza decyzja jaka została przesłana obejmowała 14 dni zasadnego czasu najmu. Pracownicy z wypożyczalni współpracujący z TU to chyba jacyś jasnowidze! Jednak tak jak napisałem wyżej, szkoda była całkowita a nabywca wyłoniony w igrzyskach organizowanych przez towarzystwo ubezpieczeniowe pt. „Aukcja wraków, które nie powinny wrócić na drogi” opóźniał się z przyjazdem. A czas leci…. Poszkodowany nie chcąc powiększać rozmiarów szkody pożyczył pieniądze i zakupił inne auto. Kiedy? Dzień przed przybyciem nabywcy, który pozostałości nie odebrał….. Hmmmm można i tak.

Likwidacja szkody biegnie dalej. Jest pierwsza wypłata. Przypomina kość bez szpiku a co dopiero jakiś skrawek mięsa na niej. Od takie działanie z pozycji siły. Kierujemy wezwanie do zapłaty, które  Pani Justyna Sz.(likwidator) kwalifikuje jako reklamacja. Definicję reklamacji Pani Justyna również otrzymała od nas, ale jednak w ocenie pozaustawowej TU to i tak jest reklamacją (pomimo że nie jest). Ale dobrze, warto było poczekać. W przedmiocie reklamacji wypowiedział się: teraz fanfary, i ilość tytułów przypominająca nie lada dyktatora jakiegoś totalitarnego państwa: Główny Specjalista Biura Operacji i Likwidacji Szkód, pan Michał W.  Ufff, udało się…. Na czterech stronach Pan Michał W. stworzył nowy system prawny wg Jego chyba nie skromnej osoby, obowiązujący w Polsce. Na początku nawet ta decyzja mnie rozbawiła ale później wprowadziła w nie lada smutek. Dlaczego? Otóż, co myślą ludzie czytający takie decyzje nie mający styczności z praktykami TU na co dzień ? Są na pewno załamani. Ja już przestałem mieć takie odczucia.

Ale do petitum….Nie wiem co Pan tak wnikliwie analizował ale chyba nie akta tejże szkody. Pan opisał definicję szkody całkowitej na podstawie wyroku z dnia 20.02.2002 roku V CKN 903/00. Oczywiście przyznał, że pojazd zastępczy się należał – bardzo miło z jego strony. Ale na drugiej stronie Pan „poszedł” jak analityk, zastanawiam się tylko z jakiej dziedziny. Według Pana Głównego Specjalisty informacja udzielona przez pracownika TU jest wystarczająca do „przybicia”, że szkoda całkowita to szkoda całkowita i decyzja nie jest potrzebna. Nooo, bardzo odważne twierdzenie. Ale kolejne stwierdzenie, że „stan pojazdu nie pozostawiał co do tego złudzeń”(pisownia oryginalna) jest jednym z małych hitów tej decyzji.

Szanowny Panie Główny Ekspercie Michale W. może jakaś podstawa prawna, ustawa, rozporządzenie, akt prawa miejscowego???? Otóż nic takiego się nie pojawiło. Na czterech stronach przytoczonej decyzji widzę sześć wersów indywidualnej twórczości Pana Michała. Reszta to szablony.

Ale, ale……

Pozostaje jeszcze rozmowa z Panią Justyną Sz. Po otrzymaniu decyzji pana Michała W. pozwoliłem sobie zadzwonić do Pani Likwidatorki. Miło było, że Pani odebrała telefon. Poprosiłem o kontakt do naszego Głównego Specjalisty, jednak Pani oznajmiła że to Ona likwiduje szkodę i odpowie na wszystkie pytania. Fajnie, pomyślałem!. No i zaczęło się. Poprosiłem o podstawę prawną przyjęcia, iż informacja pracownika TU jest tożsama z wydaniem decyzji, następnie o definicję szkody całkowitej. I już wiedziałem jaki będzie poziom tej rozmowy. Pani Likwidator jak mantrę powtarzała żeby napisać kolejne pismo to ONI odpowiedzą, ona nie wie,” proszę napisać, nie wiem”.

Szanowni Państwo, można nie wymagać od człowieka znajomości kodeksu cywilnego na pamięć. Ale żeby Profesjonalny likwidator nie wiedział co to jest szkoda całkowita? Żeby nie wiedział, że nie ma definicji ustawowej szkody całkowitej? Żeby nie podjął próby obrony twierdzeń wychodzących spod klawiatury profesjonalisty?

Napisze krótko. Z tak niskim poziomem merytorycznym nie spotkałem się już bardzo długo. Pomimo wielu telefonów i rozmów z różnymi likwidatorami, były twierdzenia, ich obrona, przekazywanie swoich racji. Ta Pani reprezentowała poziom przedszkolaka, nie likwidatora.

Zdaje sobie sprawę, iż spotykacie się Państwo codziennie z takimi sytuacjami. Tylko mnie zastanawia jedna kwestia. Przecież likwidacja szkód komunikacyjnych odbywa się na podstawie Ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, i m. in. Ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny. Natomiast Kodeks karny mówi:

Art. 233. § 1. Kto, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Ok, w porządku, wielu powie, że to może nadinterpretacja, ale czy nie przypomina to Państwu wielu decyzji towarzystw ubezpieczeniowych, które przegrywają sprawy w sądzie? Jak zakwalifikować decyzję TU podpisaną imiennie. Kto ponosi za to odpowiedzialność?

Panie i Panowie prokuratorzy. Może czas to zbadać?

Wytrwałości, wytrwałości i raz jeszcze wytrwałości w czytaniu decyzji takich jak ta poniżej.

P. S. Nie żyjcie złudzeniami.

P.S.2. Michał W. to nie Michał Wołodyjowski. Czułby się pewnie obrażony takim poziomem intelektualnym, Wołodyjowski oczywiście.

P.S.3. 11-12 grudzień 2019 i XIV Dyskusyjne Forum Ubezpieczeń Komunikacyjnych już niedługo. Będziemy mieli z Państwem o czym rozmawiać!.

Z eksperckim pozdrowieniem:

Tomasz Szydlak – ekspert PIM

Tomasz Szydlak tomasz.szydlak@pim.pl