FELIETON: z teczki szkodowej Tomka – „Dyrektywa”

„Dzień dobry,

W związku z zakończeniem postępowania likwidacyjnego, jako reprezentant ds. roszczeń niemieckiego towarzystwa xxxxxxxxxxxxxx w oparciu o Dyrektywę Komunikacyjną (2009/103/WE z dnia 16.09.2009r.), ustalono wysokość należnego odszkodowania za szkodę na terytorium Niemiec. Szczegóły przedstawiamy poniżej.

Jaką kwotę przyznaliśmy? – 1 250,00  PLN

W jakiej formie dokonamy wypłaty? Kwotę wypłacimy na konto: xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Upoważnionym do odbioru odszkodowania jest: xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Jak dokonaliśmy wyliczenia?

Zgodnie z dyspozycją zagranicznego towarzystwa oraz zgodnie z prawem miejsca zdarzenia do wypłaty uznano koszt najmu pojazdu zastępczego zgodnie z czasem naprawy określonym na podstawie przedłożonej faktury VAT dokumentującej naprawę pojazdu.  Odpowiedzialność w niniejszej szkodzie jest rozpatrywana zgodnie z prawem miejsca zdarzenia oraz zgodnie z Dyrektywą Komunikacyjną (2009/103/WE z dnia 16.09.2009r.). Reprezentant ds. roszczeń stosuje się do decyzji, które podejmuje zagraniczny ubezpieczyciel w zakresie ustalenia odpowiedzialności cywilnej za szkodę (zgodnie z prawem kraju, w którym doszło do szkody), wypłaty (i jej kwoty) lub odmowy odszkodowania.

z Poważaniem”

Czułem w obowiązku dosłownie zacytować fragment decyzji polskiego ubezpieczyciela, reprezentującego ubezpieczyciela niemieckiego. Jest to bardzo istotne ponieważ szkoda na tym pojeździe miała miejsce właśnie na terenie Niemiec. I powinna być likwidowana na podstawie przepisów kraju, na terenie którego doszło do zdarzenia. Całe szczęście, że uszkodzeniu uległo jedynie mienie. Ale do petitum – sedna znaczy się.

Tak się złożyło, że zgłosiło się do mnie czterech przedsiębiorców, którzy mieli szkody na terenie naszych zachodnich sąsiadów. Szkody zgłoszone u naszego rodzimego korespondenta. A przyznać Państwu muszę, że towarzystwo to do najmniejszych nie należy. Oględziny uszkodzonego pojazdu, przekazanie dokumentów i za urwany narożnik samochodu ciężarowego, poszkodowany przedsiębiorca otrzymał….. 1 668 złotych! „Koń” znanej marki, niestary – 2014 rok, przejechane ok. 800 tys. Podrapaliśmy się po głowach, szkodę wrzuciliśmy do przeliczenia i wyszło nam….. 14 200 złotych. Bez jakiegokolwiek naciągania. Przyzwyczajeni byliśmy do wypłaty 25 – 30% wysokości odszkodowania  przez rodzimych ubezpieczycieli, a tutaj jak piszą w decyzji (analogicznej jak ta na wstępie kwoty tylko inne), dostaliśmy jakieś 12 – 13% należnego poszkodowanemu odszkodowania. Kurcze, gdzie ta Europa? Gdzie te niemieckie dobre praktyki? Zwróciliśmy się o wydanie akt szkodowych, na podstawie których, a raczej wiedzą w nich zawartych, zwróciliśmy się do TU niemieckiego o wyjaśnienie sytuacji. Bo i kwota nie ta, i waluta też według innego przelicznika przecież. Zgadnijcie co nam odpisali Niemcy. Otóż poprosili o więcej szczegółów (numer szkody, numer rejestracyjny sprawcy, poszkodowanego). Zdziwienie totalne bo dostali mail z decyzją naszych „Orłów”. A twierdzą, że nie likwidują takiej szkody. Wysmarowaliśmy mail w języku rodzimym sprawcy i kraju, w którym do szkody doszło, i po polsku do „Naszych”. Cisza…. od tygodni trzech…

Analogiczna sytuacja w innej szkodzie. Naprawa, faktura, pojazd zastępczy. Szkoda miała miejsce w niezwykle newralgicznym czasie, tj. grudzień. Uszkodzenia znaczne, pojazd transportowy do 3,5 tony. Cały proces naprawy trwał dość długo. Święta Bożego Narodzenia, Nowy Rok. Większość z Państwa pewnie zdaje sobie sprawę z wieloma trudnościami kończącego się jednego a rozpoczynającego następnego roku. Faktura za naprawę oczywiście obcięta, a pojazd zastępczy….. Szkoda czcionki. Ale ciekawostka! W pewnym momencie pracownik („Orzeł”), naszego towarzystwa przysłał zapytanie (pisownia oryginalna): „Z czego wynika tak długi okres najmu pojazdu zastępczego?”. Szczerze wbiło mnie w fotel. Pojazd nie był jezdny, święta, nowy rok. TU wypłaciło tyle co w zacytowanej decyzji powyżej. Słownie: jeden tysiąc dwieście pięćdziesiąt złotych. Brak uzasadnienia decyzji. Ile dni uznano, po jakich stawkach…. Według naszych stawek, wskazanych w umowie i fakturze, wynika iż uznano 50% technologicznego czasu naprawy wynikającego z programu przeliczającego szkodę. Hmmmm… A gdzie rzeczywisty czas naprawy? Oczekiwanie na oględziny, części zamienne, dodatek, wspomniane święta, nowy rok, wolne soboty, sama naprawa.

Niezwykle ciekawie wygląda likwidacja szkód wg dyrektywy po niemiecku, polskimi rękoma. Piszą, że polskich rąk do zbioru szparagów brakuje w Niemczech i gospodarka to odczuwa negatywnie. Ale dopóki nasi sąsiedzi będą korzystać z rąk i ekspertów w polskich ubezpieczalniach, kryzys gospodarczy im nie grozi.

Sprawy w toku, nasi milczą, zagraniczni również….. A nie przepraszam sprzed kilku chwil:

„Szanowni Państwo,

Roszczenia z tytułu najmu pojazdu zastępczego są obecnie rozpatrywane przez ubezpieczyciela sprawcy.”

Zapoznałem się z „DYREKTYWĄ PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY 2009/103/WE z dnia 16 września 2009 r. w sprawie ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej za szkody powstałe w związku z ruchem pojazdów mechanicznych i egzekwowania obowiązku ubezpieczania od takiej odpowiedzialności”, na którą to powołuje się ubezpieczyciel. Takie tam wszystko ładnie napisane, proste, w zamiarze skuteczne….

Będę Państwa informował o przebiegu likwidacji szkód i dalszych działaniach

Z eksperckim pozdrowieniem,

Tomasz Szydlak

Ekspert Polskiej Izby Motoryzacji.